sola scriptura

19/07/2009 Dodaj komentarz

Sola-Scriptura

“A gdzie to jest w Biblii?” – najczęściej zadawane pytanie przy napotkaniu jakiegoś nowego wątku dotyczącego wiary. Mamy to we krwi, bo się nasłuchaliśmy nauczań, w których wersetów jak grzybów po deszczu. A to dlatego, że trzeba jakoś podeprzeć myśli przekazywane innym. Jak ktoś wrzuci parę wersetów i trzyma się to kupy (całościowo nie odbiega od normy), to nawet jak się nie zgadzamy od razu, to jesteśmy w stanie przeżyć “inne rozumienie”,  czy “nową koncepcję”, a nawet “nowe objawienie”. Skąd się wzięło u nas takie uczepianie się wersetów biblijnych jak kotwicy w razie niepewności? I czy rzeczywiście można spać spokojnie gdy się tylko znajdzie parę fragmentów biblijnych, chociaż pytania jak były tak i są?

Pytanie w takim wypadku dotyczy więc ostatecznego autorytetu. Kto nim jest i dlaczego i skąd to wiemy? Trzeba się trochę znać na teologii, hostorii kościoła, epistemologii i filozofii, żeby dosyć umiejętnie na nie odpowiedzieć. No ale na mój chłopski rozum to spróbujmy prościej.

Dla zwolenników i następców reformacji cala sprawa jest prosta: trzeba znaleźć, co na to Pismo sw.?  Prostestant wierzy, że Biblia jest ostatecznym autorytetem. Powinien wierzyć również w następujące prawdy, aby dostąpić zbawienia:

1. sola scriptura (tylko Pismo)

2. sola fide (tylko wiara)

3. sola gratia (tylko łaska)

4. solus Christus (tylko Chrystus)

5. soli Deo gloria (tylko samemu Bogu chwała)

Sola Scriptura. Jest to twierdzenie, że Biblia jest jedynym źródłem doktryn chrześcijańskich, że jest jedynym natchnionym i autorytatywnym Słowem Bożym, że nie istnieją w niej żadne samosprzeczności  i że nie ma innego ostatecznego autorytetu w życiu chrześcijanina, czyli że tylko Biblia jest niezaprzeczalnym autorytetem. Prawosławni i Anglikanie się nie zgadzają. No i katolicy też nie, uważając, że tradycja apostolska i magisterium kościoła pełnią równoznaczną rolę w interpretacji Biblii (stołek o trzech nogach). Luter twierdził, że papież, urząd nauczycielski kościoła jak i sobory mogą się mylić i się myliły. W historii kościoła po rozłamie zachodnim pojawiały się różne odcienie rozumienia sola scriptura, od najzagorzalszych fundamentalistów po tolerancyjnych protestantów, którzy rozumieją konieczność historycznego dowodu na rozwinięcie zasady sola scriptura. O tym kiedy indziej.

Były katolik sobie już dawno wytłumaczył, że kościół tak namieszał przez wieki, a Bóg daje nam poznanie, więc nie ma co sobie głowy zawracać setkami punktów w katechiźmie katolickim, tylko pójść do źródła, czyli Biblii, czytać i Pan da nam zrozumienie. Jasne i proste. Przcież Biblia została napisana dla ludzi prostych, a filozofowie  i teolodzy (czyli uczeni w Piśmie) często tracą wiarę, bo zamiast ufać jak dzieci, rozkładają rzeczy na czynniki pierwsze zupełnie nie łapiąc prostych, lecz jakże głębokich prawd. Dziękujemy Ci, Panie, że objawiłeś te rzeczy prostaczkom.

Ano popatrzmy sobie jak to jest z “solą biblijną”.

1. Sama Biblia nie zawiera żadnego cytatu, który twierdzi, że tylko Biblia jest ostatecznym autorytetem wiary.

2. Do wystąpienia Lutra idea sola scriptura ( w wydaniu czystym czyli solo scriptura) nie przyszła nikomu do głowy. Pan Bóg nie objawił jej ani apostołom, ani ojcom kościoła, ani żadnemu świętemu. Dopiero Luter dostąpił zaszczytu.

3. Na czym w pierwszych wiekach opierali się pierwsi chrześcijanie, skoro nie mieli Nowego Testamentu? Co było dla nich ostatecznym autorytetem? Wiadomo, że skrawki późniejszego Nowego Testamentu krążyły po gminach chrześcijańskich, lecz kanon NT został ustalony dopiero w 393 r.  (Atanazy w 367 jako pierwszy skompilował kanon, a skąd wiedział co tam zaszufladkować? ) A ileż przedtem było jeszcze zdań i dyskusji na jego temat. A jak się kłócili na temat Apokalipsy. Ciekawe, czy wtedy powoływano się na pewne fragmenty biblijne jako ostateczną wyrocznię? A skoro nie było NT, to kto był ostateczną wyrocznią w sprawach wiary dla lokalnych kościołów? OT? Prezbiterzy? Biskup?

4. Kanon Biblii nie jest zawarty w Biblii, lecz został zatwierdzony na podstawie tradycji apostolskiej. To jest jeden z najtrudniejszych orzechów do zgryzienia. Skoro ludzie z krwi i kości, pod natchnieniem Ducha Sw., zatwierdzili Pismo Sw. (bo samo w sobie nie miało instrukcji co do tego, co powinno było wejść w jego skład), to jak można twierdzić, że tradycja apostolska nie ma wpływu na rozumienie i kształtowanie prawd wiary. Sola scriptura leży (a przynajmniej jej radykalna interpretacja, często nazywana solo scriptura).

5. Kościół protestancki nie może sobie poradzić z podziałami. Mamy już ponad 20 000 denominacji (a niektóre asatystyki mówią o ponad 30 000), czyli mniej więcej jedną nową na tydzień. I nie wmawiajmy sobie, że one nie różnią się w sprawach istotnych, tylko w błahych i że różnorodność jest pożądana. Rozwód jest zawsze ostatecznością, czy w przypadku różnic teologicznych, czy moralnych. Kościół katolicki za to może poszczycić się różnorodnością (ryt wschodni, różnorakie grupy połączone jedną duchowością), ale w jedności. Różnorodność kościoła protestanckiego to raczej niezgoda, rozłamy i wieczne przekonywanie do danej teologii lub interpretacji Biblii.

6. A tu taka ciekawostka. Logika 101. Jeżeli protestant twierdzi, że Bibli jest nieomylna, to kościół, który ją złożył, też powinien być nieomylny. Dla uściślenia, katolicki kościół. No chyba, że się myśli, że akurat miał dobry dzień i może się akurat nie mylił tylko tego dnia. Ale kilkanaście stuleci później Luter miał objawienie, że jednak się mylił, bo wyrzucił parę ksiąg ze ST.  Zauważmy również, tak przy okazji, że niektóre prawdy wiary również zostały określone w tym samym mniej więcej czasie, np. podwójna natura Jezusa, czy dziewicze poczęcie Maryji, już nie mówiąc o tym, że Maryja była już wtedy obdarzona tytułem Theotokos (Matka Boża). Tutaj również Luter i jemu podobni podnieśli głos wyrzucając co poniektóre wierzenia, ale zachowując niektóre.

7. Najbardziej znane fragmenty biblijne na temat Kościoła i tradycji, które podważają sola scriptura:

1 Tym 3,15

…jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy.

2 Tes 2, 15

Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu.1 Kor 11, 1-2

Bądźcie naśladowcami moimi , tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję.

2 Tym 2, 2

co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych.

8. Sam Jezus akceptował tradycję słowną. Mt 2, 23 nie ma dokładnego odnośnika w ST, lecz było przekazem ustnym wypowiedzianym przez proroków. Proroctwo więc, jako Słowo Boże, zostało przekazane w formie tradycji ustnej.

Co z tego wynika? Ano więcej, niż się możnaby spodziewać. Bo skoro sola scriptura nie ma podstaw, natomiast Tradycja i kościół mają, to należy sobie przemyśleć WSZYSTKIE prawdy wiary w relacji właśnie do tych, a nie do swojej osobistej interpretacji Biblii. A to już jest bardzo niebezpieczne.


wspaniałe oświadczenie ewnagelikalnych protestantów i katolików Your Word is Truth (ang.)

jakie problemy ma protestant myśląc o sola scriptura i kanonie Pisma (ang.)

wywód temat sola scriptura z katolickiego punktu widzenia (ang.)

polemika na temat protestujących protestantów (fajne kawałki o dziadku)

kościół tak, Biblia nie

czy sola scriptura jest biblijna

Share this Post

jeden kościół?

13/07/2009 1 comment

Większość osób przechodzących z kościoła katolickiego do innego kościoła chrześcijańskiego, staje przed problemem określenia swojej tożsamości odzwierciedlającej przynależność do określonej formacji duchowej. W końcu wyjście z kościoła szczycącego się największą liczbą członków na ziemi oraz najdłuższym nieprzerwanym okresem istnienia, to nie byle co!

Ci, którzy postrzegają kościół katolicki jako Babilon (przyczyny odejścia są więc bardziej teologiczne), mogą odetchnąć z ulgą, gdyż wydostanie się spod religijnej zwierzchności daje im poczucie niezależności (w końcu stoi przecież jak byk, że Duch św. we wszystkim nas pouczy i nie potrzebujemy innych mądrali:

1 J 2,27

Co do was, to namaszczenie,
które otrzymaliście od Niego, trwa w was
i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo,
ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim.
).

Ci, którzy zostali zewangelizowani przez braci odłączonych, ale w kościele bywali z okazji chrztów i ślubów, nie przeżywają wielkich micyji, tylko cieszą się, że w końcu są zbawieni i mogą świadomie przeżywać swoją wiarę.

Ci, którzy chyłkiem prześlizgnęli się do jakiegoś niekatolickiego chrześcijańskiego kościoła lokalnego, najczęściej ze względu na znalezienie odpowiedzi na swoje problemy czy pytania, są najczęściej pocieszani twierdzeniami, iż kościół jest tam, gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w Jego imię. No i że kościół to my, a nie instytucje czy budynki, i że wszyscy świadomi (nowo narodzeni) chrześcijanie są członkami kościoła Jezusa. I po krzyku.

W wikipedii mamy taki oto obrazek przedstawiający podziały kościoła chrześcijańskiego:

659px-ChristianityBranches.svg

Jasno z niego wynika, że chrześcijanie mają odwieczny problem z “aby byli jedno”. Schemat ten pokazuje, jak przeciętny współczesny ziemianin postrzega chrześcijaństwo. A widzi tutaj mnóstwo odgałęzień i tylko może sobie powzdychać do czasów kiedy to wszyscy chrześcijanie podążali w jednym duchu i prawdzie (co do momentu, w którym pierwowzór kościoła był zachowany bez żadnych skażeń i dodatków też jest mnóstwo koncepcji; co poniektórzy twierdzą, że źle się zaczęło dziać już kiedy Barnaba poszedł swoją drogą; większość jest jednak w stanie dotrwać mentalnie przynajmniej do I Soboru Nicejskiego (325), kiedy to nasi świątobliwi przodkowie zebrali się, żeby po 300 latach w końcu jakoś ustalić, kto chrześcijaninem jest i w co wierzyć ma).

Patrząc na powyższy schemat nie sposób jest nie zauważyć, że wszystkie odgałęzienia chrześcijańskie są ukazane w nadzwyczaj demokratyczny sposób, mianowicie mają swój bezpośredni lub pośredni początek w głównej gałęzi, a kończą tak samo, tzn. jako jedno z wielu równorzędnych odgałęzień. Czyli taki pluralistyczny, ekumenicznie poprawny, założeniowo tolerancyjny układ sił podążających za Zbawicielem.

Warto również zauważyć zieloną przerywaną linię, wg której praktycznie każdy samozwaniec ( w swoim mniemaniu powołany przez samego Pana Jezusa na utworzenie nowego rodzaju wspólnoty eklezjalnej i mający na to dowody) jest w stanie okrzyknąć się równoprawnym twórcą nowej gałązki nowotestamentalnego, biblijnego kościoła (denominacji, kościoła, wspólnoty czy jakkolwiek by się zwał), nieskażonego przeszłymi niesnaskami. Przykłady takie są widoczne nagminnie w ostatnim stuleciu. O tym kiedy indziej.

Problem pojawia się, kiedy byśmy skierowali to pytanie do np. osoby wyznania prawosławnego, co sądzi historii i pochodzeniu odrębnych grup chrześciajńskich. Bez wątpienia zarysowałaby taki oto obraz:

orthodox-christian-timeline

Z powyższego wykresu wynika, że to prawosławny kościół ostał się jako jedyny prawdziwy na polu walki, kościół katolicki zaś jest odstępcą z powikłaniami i następstwami swojego odłączenia.

Przeciętny protestant zaś pokazałby nam swój obraz kościoła mniej więcej tak (uogólniając, bo na ponad 20 000 gałązek to musiałby mieć pewność o posiadaniu przez nas dużego monitora):

family-tree

Jasnym jest, że ile jest denominacji protestanckich, tyle jest propozycji nie tylko w kwestiach dogmatycznych, lecz również postrzegania interwencji Bożej w historii kościoła. Mamy tutaj zarówno takich, którzy patrzą z podziwem na kościół katolicki i prawosławny, a mamy i takich, którzy odsądzają ich od Wielkiej Nierządnicy po katastrofalnie zabobonny system zniewalający ludzi dobrej woli (w tego typu grupach nierzadko wymagane jest  nawet egzorcyzmowanie byłych członków historycznych kościołów tłumaczone koniecznością wypędzenia demonów religijnych, jak np. kultu maryjnego lub świętych).

Nie ma co się jednak czarować, że wszyscy protestanci uważają, że w swej różnorodności zachowują jedność i że łączą się w siłę, aby pozyskać świat dla Boga . Częściej dzielą się bowiem ze względu na różnice teologiczne, choćby były one minimalne. A że nie mają nad sobą wyroczni Bożej w postaci ostatecznego autorytetu, to mogą się dzielić kiedy i jak chcą, co i czynią od pierszych miesięcy po wystąpieniu Lutra.

Problem w protestanckim postrzeganiu kościoła polega na tym, że nie ma tutaj głównej gałęzi, która byłaby jedną prawdziwą, główną gałęzią czerpiącą soki z historycznego źródła, kościoła pierwotnego założonego przez Pana. Kościół nie posiada żadnej widzialnej łączności z Jego założycielem, gdyż każda “gałąź” niejako ma “trochę racji” albo “trochę tę samej racji”, nie ma jednak gałęzi kontynuującej zamierzony wzór (jak do tej pory to żadna protestancka denomincaja nie ośmieliła się oznakowania siebie jako jedynego przekaziciela prawdy, kościół katolicki jednak bezsprzecznie i bezpardonowo potwierdza swoje historyczne prawo do nazwania się kościołem założonym 2000 lat temu przez samego Chrystusa potwierdzając ten fakt w sukcjesji apostolskiej).

Drugim ciekawym spostrzeżeniem byłoby to, że pominięto mnóstwo podziałów, które zaszły w pierwszym tysiącleciu (widoczne są tutaj tylko odgałęzienia koptyjskie i ormiańskie; w innych podobnych wykresach często pomija się zupełnie herezje i schizmy pierwszego tysiąclecia). A powinno być tutaj dodatkowo kilkadziesiąt odgałęzień, jeżeli byłyb traktowane jako odgałęzienia, a nie jako schizmy i herezje. Jeżeli jednak nie ma ich, w takim razie są one na jakiejś podstawie wykluczone z “rodziny kościoła”. Na jakiej podstawie są one wykluczone z głównego pnia i nazwane schizmami i herezjami, lecz tego samego typu odgałęzienia pochodzące od czasów Lutra traktowane są jako zachodzące niejako wewnątrz kościoła Jezusa? Powstają niejako dwie kategorie: odłamy OD kościoła i odłamy WEWNATRZ kościoła, kryteria jednak wg których dokonano takiego rozgraniczenia są logicznie niekonsekwentne.

Protestancki schemat kościoła chrześcijańskiego przedstawiany ze wszystkimi gałęziami chrześcijaństwa wygląda najczęściej następująco:

sINqzPbhfYFZ7bTvX_BIZ8Q-3

Odgałęzienia od głównego pnia kościoła to przykładowe schizmy, herezje w kościele przed Lutrem (chciałoby się powiedzieć przed reformacją, jednak nie wygląda na to, że reformacja powiodła się). Jest to jednak niekonsekwentny obraz i każdy logiczny protestant zaprostestowałby. Z jakiego powodu? Czemu na przykład montaniści nie mieliby być traktowani na równi z baptystami?  Jeżeli nie ma to znaczenia, to każde “odgałęzienie” może sobie przypisać prawo do interpretacji racji przynależności do kościoła powszechnego. Protestanci  zakładają niejako, że wszystkie odłamy pierwszego tysiąclecia były schizmatyczne (bo tak postanowił kościół), natomiast wszystkie odgałęzienia po Lutrze zaszły niejako wewnątrz kościoła. Oczywiście wszyscy bazują na swojej interpretacji Biblii, nie można więc przyjmować indywidulanej interpretacji jako ostatecznej.

Skoro jednak katolicy i prawosławni uważają swój kościół za historycznie kontynuujący kościół pierwotny, to logicznie myślący protestant powinien sobie zadać pytanie jak ma wyglądać “pień” odgałęzień  przez Lutrem, a szczególnie relacji kościołów prawosławnego i katolickiego z tego konsekwencjami:

  • kościół pierwotny podzielony na prawosławny i katolicki (odgałęzienie WEWNATRZ kościoła; jest to jednak trudne wytłumaczenie, skoro każde wcześniejsze rozgałęzienie było postrzegane jako odejście od kościoła powszechnego; jeżeli jednak jest uparty, to musi przedstawić zasady, na których takie rozwiązanie jest możliwe; zarówno katlicki jak i prawosławny kościół odrzucają ten wzór)
  • kościół katolicki przedłużeniem kościoła pierwotnego (prawosławny schizmatyczny; przyjęcie tego wariantu jest logiczną konsekwencją równoznaczną z wyłączeniem kościoła protestanckiego i wszystkich jego późniejszych pochodnych od kościoła powszechnego, gdyż wszystkie odgałęzienia były postrzegane jako schizmatyczne – jednym słowem: samobójstwo)
  • kościół prawosławny przedłużeniem kościoła pierwotnego (kościół katolicki schizmatyczny; konsekwencje dla kościoła protestanckiego jak w przypadku powyższym)

Dlatego też kościół katolicki reformację nazywa odstępstwem, odejściem od jednego powszechnego kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznacznikiem przynależności do wyznawców Chrystusa była zgoda z postanowieniem wyznania wiary włączającym prawdę o “jednym, świętym, katolickim i apostolskim” kościele. Do czasów Lutra ponad 30 “odgałęzień” zostało wyłączonych z kościoła. Luter dał początek kolejnym, a współcześni protestanci oburzają się, kiedy wrzuca się ich do jednego wora z odstępcami pierwszego tysiąclecia.

Właściwy obraz kościoła założonego przez Pana Jezusa wygląda więc tak (niektóre “odgałęzienia” pominięto):

fig1

Pan Jezus modlił się tuż przed swoją śmiercią o jedność wszytkich wierzących. Paweł ostrzegał w 1 Kor 1,10:

A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów (dosłownie w gr.”schizm”); byście byli jednego ducha i jednej myśli.11 Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe*, że zdarzają się między wami spory. 12 Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa*; ja jestem Kefasa*, a ja Chrystusa». 13 Czyż Chrystus jest podzielony?

Gal 5:19 – 21

19 * Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, 20 uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, 21 zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.

Rany zadane jedności

817   Istotnie, „w tym jednym i jedynym Kościele Bożym już od samego początku powstały
pewne rozłamy, które Apostoł surowo karci jako godne potępienia. W następnych zaś
wiekach zrodziły się jeszcze większe spory, a niemałe społeczności odłączyły się od pełnej
wspólnoty (communio) z Kościołem katolickim, często nie bez winy ludzi z jednej i drugiej
strony”241. Rozłamy, które ranią jedność Ciała Chrystusa (wyróżnia się herezję, apostazję i
schizmę242), nie dokonują się bez grzechów ludzi:

Gdzie jest grzech, tam zjawia się wielość, tam schizma, tam herezja, tam niezgoda.
Gdzie natomiast jest cnota, tam jest jedność, tam wspólnota, która sprawia, że wszyscy
wierzący mają jedno ciało i jedną duszę243.

241 Sobór Watykański II, dekret Unitatis redintegratio, 3.
242 Por. KPK, kan. 751.
243 Orygenes, Homiliae in Ezechielem, 9, 1.

(Katechizm kościoła katolickiego, Roz.3 par.3)

Istnieje jeszcze jedna możliwość dla protestantów, którzy nie uznają apostolskiej sukcesji, czyli wymogu historycznej ciągłości kościoła. Uważają oni, że każde odgałęzienie odbyło się wewnątrz kościoła, nawet jeżeli dotyczyło to grupy dotyczącej minimalnej ilości osób (jednej lub dwóch). Podstawą w tym wypadku jest prywatna interpretacja Biblii. A o tym kiedy indziej.



Share this Post